"Skrytobójcy" - Epilog
Znowu stał nad nagrobkiem Bacariego di Fermarsi. Po raz kolejny wspominał wszystkie chwile spędzone ze swoim mentorem: moment gdy tamten przyjął go na ucznia i zapewnił godne życie, wszystkie lekcje i treningi, pierwsze zlecenia i dumę rozpierającą go gdy udawało mu się je zrealizować. Pamiętał pewność, że skrytobójcy to nie mordercy. Całkowite zaufanie jakie żywił do swego nauczyciela. Przekonanie, że Bacari nigdy się nie mylił, a wszystko co mu powiedział była prawdą. Tym razem było jednak inaczej. Teraz, gdy myślał o swoim mentorze, w jego głowie, obok znajomych podziwu, zaufania i smutku, pojawiło się jeszcze coś – wątpliwości.