"Skrytobójcy" - Wprowadzenie odautorskie
Zacznę od ostrzeżenia: zarówno we wstępie, jak i w samym tekście opowiadania występują dość znaczące spoilery do serii "Zwiadowcy", szczególnie do części ósmej i dziewiątej.
"Skrytobójcy" są pierwszym napisanym przeze mnie fanfikiem. Traktuję ich też jednak jako moje pierwsze poważniejsze opowiadanie. Wcześniej pisałam oczywiście różne krótkie formy, których nigdy nie kończyłam, rożnego rodzaju prace do szkoły (większość była raczej niskiej jakości) oraz wypracowania. Prawdę mówiąc jednak, dopiero w pisanie "Skrytobójców" naprawdę się zaangażowałam.
Fanfik dotyczy serii "Zwiadowcy" i opowiada o genoweńskich skrytobójcach. Pojawiali się oni w ósmej oraz dziewiątej części i od samego początku mieli moje całkowite zainteresowanie. Dla mniej zaznajomionych z serią: byli oni najemnymi zbójcami, doskonałymi kusznikami i, najprawdopodobniej, nożownikami, dysponującymi także ogromną wiedza o truciznach. Pochodzili z miasta Genowesy. A także byli całkowicie źli i niehonorowi. Z książek Flanagana dowiadujemy się o nich niewiele więcej. Już przy lekturze poprzednich części serii lekko irytował mnie dosyć jednowymiarowy sposób prezentowania antagonistów, a kiedy pojawili się Genoweńczycy - bohaterowie, którzy od pierwszej chwili mieli niesamowity potencjał - i zostali potraktowani jak wszyscy pozostali przeciwnicy zwiadowców, poczułam naprawdę dużą chęć by ich jakoś zrehabilitować. Po przeczytaniu części dziewiątej, a przede wszystkim przemyśleń Willa, dotyczących możliwości śmierci Halta, miałam już gotowy pomysł, co dokładnie chcę napisać.
Tutaj wprowadzenie dla osób, które a) nie pamiętają całości dziewiątej części; b) nie zwracają uwagi na szczegóły; c) nie czytały "Zwiadowców" ale z jakiegoś powodu chcą poznać dotyczące ich fanfiction. Dla tych, którzy wiedzą o co chodziło w częściach ósmej i dziewiątej, czytanie tego akapitu jest raczej zbędne. Zwiadowcy są wyborowymi łucznikami i stanowią pewnego rodzaju siły specjalne królestwa Araluen. Will jest jednym z nich, w ósmej części serii wraz z rycerzem Horace'em oraz swoim dawnym mentorem, którego traktował niemal jak ojca - Haltem - próbuje powstrzymać groźną sektę. Okazuje się, że jej przywódca wynajął trzech genoweńskich skrytobójców, którzy okazują się godnymi przeciwnikami głównych bohaterów. Zwiadowcom udaje się udaremniać plany sekty, jednak części jej członków udaje się uciec. Bohaterowie udają się w pościg. Udaje im się zlikwidować dwóch skrytobójców, jednak trzeci, imieniem Bacari, przeżywa i rani Halta. Okazuje się, że bełt został zatruty a starszemu zwiadowcy grozi śmierć. Zrozpaczony i niemogący pogodzić się z możliwa stratą Will szuka sposobu na ocalenie swojego mentora. Udaje mu się uzyskać pomoc uzdrowiciela. Podstępem bierze w niewolę Bacariego. Następnie on i Horace zatruwają skrytobójcę i w ten sposób wydobywają z niego informacje potrzebne do stworzenia antidotum. Cudem udaje się ocalić Halta. Lekarstwo zostaje podane też Bacariemu, który decyduje się uciec. Uwalnia się z więzów i atakuje stojącego na warcie Horace'a. Will próbuje powstrzymać skrytobójcę. Zwiadowcy udaje się podstępem wbić nóż w serce przeciwnika. Will zachowuje się jakby Bacariemu należał się taki los (i żeby nie było, biorąc pod uwagę wcześniejsze wydarzenia, jest to całkowicie logiczne i samo w sobie nie wzbudza moich obiekcji).
W "Skrytobójcach" próbuję przedstawić Genoweńczyków od nieco innej strony. To chyba oczywiste, ale dla jasności informuję, że przemyślenia głównego bohatera są przemyśleniami głównego bohatera, nie moimi i nie ze wszystkimi się zgadzam.
W fanfiku mogą pojawić się pewne informacje pozakanoniczne. Przede wszystkim w oczy rzuca się to, że Genowesa jest tutaj republiką - wolnym miastem. W oryginale były informacje, że leży ona w Toscano, jestem tego świadoma. Jakie jest moje uzasadnienie tej zmiany? Po pierwsze moja własna wizja miasta ;). Poza tym informację o "Genowesie w Toscano" można (nieco na siłę) interpretować jako "wolne miasto, położone na terenie kraju". Na dodatek ta informacja przekazana została ustami bohatera, który a) nie musiał wgłębiać się w szczegóły geopolityczne; b)mógł zwyczajnie się mylić. w fanfiku pojawiło się też kilka drobniejszych elementów nie do końca kanonicznych i własnych interpretacji, umieszczonych tam na potrzeby mojej wizji tego opowiadania.
Dodam jeszcze, że "Skrytobójców" napisałam już ponad rok temu i nie wszystko jest w tym opowiadaniu idealne. Zdaję sobie również sprawę, z... cóż, znaczącego podobieństwa "moich" genoweńskich zabójców do pewnej organizacji skrytobójców z innego uniwersum. Na swoją obronę mogę napisać, że nie było to celowe skopiowanie pewnych wątków, a raczej nieświadoma inspiracja.
Docenię wszelkie uwagi i uzasadnioną krytykę, liczę, że pomoże mi to w dalszym podnoszeniu jakości mojej twórczości ;).
A teraz zapraszam do treści opowiadania. Przyjemnej lektury :)

Nie bój się dociskać kredki :)
OdpowiedzUsuń