Czy blog jest martwy? Pożegnanie (?)
Tak, nie publikowałam tu już prawie dwa lata. A to nasuwa logiczną odpowiedź na pytanie z tytułu posta. Zgon potwierdzono. Żegnam.
Ale! Jeśli cicho śledziłeś moją tutejszą twórczość, albo odkopałeś tę stronę gdzieś z czeluści internetu, chyba zasługujesz na kilka odpowiedzi.
Przyznaję, publikowanie przerwałam dość nagle. Nie chcę odsłaniać tu szczegółów z mojego życia prywatnego, ale powiedzmy, że...:
Bloga stworzyłam na krótko przed tym jak zaczął się bardzo trudny okres w moim życiu. Początkowo pisanie nawet mi pomagało, ale wkrótce stało się ciężarem i kolejnym utrudnieniem. Wobec tego po prostu porzuciłam bloga. Tak, wiem że nagle zamilknięcie było nieprofesjonalne (nawet jeśli, jak mi się wydaje, nikt poza moimi znajomymi tego nie czytał), ale miałam wtedy na głowie za wiele problemów, żebym była w stanie się tym przejąć. Część tych problemów nadal jest obecna w moim życiu.
Dlatego, może ze zbyt dużym opuźnieniem, informuję, że przynajmniej przez jakiś czas nie będę tutaj publikować. Nie wiem czy jeszcze do tego wrócę, czy nie.
Jeśli jednak śledziłeś moją twórczość w tym miejscu, lub właśnie na nią natrafiłeś i uznałeś za godną uwagi, zapewne chcesz wiedzieć co dalej z moim pisaniem. Here you are:
1. Recenzje - to dla nich tworzyłam tego bloga i przez pewien czas nawet wierzyłam, że staną się ważnym elementem mojej twórczości i życia. Nieskromnie przyznam, że liczyłam na przyszłą karierę recenzentki. Zrezygnowałam z tych planów. Wciąż wierzę, że miałam pewne zadatki i pewnie gdyby moje życie inaczej się potoczyło, mogłabym nawet kontynuować recenzowanie. Jednak wyszło jak wyszło. Na tę chwilę nie planuję angażować się w tego typu twórczość. Pewnie nadal raz na czas na różnych portalach będę wyrażała swoje opinie o tych czy innych książkach, ale najprawdopodobniej nie będę dążyła do uczynienia tego częścią mojej profesjonalnej twórczości.
2. Moja fabularna pisanina - przede wszystkim "Marionetki" - twórczości pisarsko-artystycznej, w przeciwieństwie do recenzenckiej, nigdy nie porzuciłam i nie zamierzam porzucać. Nadal piszę, choć obecnie nie publikuję i nadal wiążę z tym jak najbardziej poważne plany na przyszłość. W tej chwili pracuję nad moją pierwszą mam-nadzieję-że-powieścią. Chcę ją wydać. Do tego czasu raczej nie wznowię pisania internetowego.
A co z "Marionetkami"? Ich też nie zamierzam porzucać. Jedynie odkładam na czas nieokreślony. Mam na nie jednak pomysł, który nawet po ponad dwóch latach uważam za dobry i warty realizacji. To, paradoksalnie, jest powód dla którego na razie je porzuciłam. Wierzę że zasługują na moją pełną twórczą uwagę, której w tej chwili nie mogę im poświęcić. W końcu do nich wrócę, dokończę i opublikuję. Nie wiem jeszcze czy w dotychczasowej blogowo-wattpadowej, odcinkowej formie, czy jako pełnoprawną książkę. Czas pokaże.
Na razie wycofuję się spowrotem w niezbadane czeluście internetu, z których się wyłoniłam. (Każdy like to zapalona świeczka na grobie tego bloga i tak dalej). Do zobaczenia... Kiedyś.
Komentarze
Prześlij komentarz