Tajemnice pisarza przeklętego - Carlos Ruiz Zafón "Cień Wiatru"
Tym razem recenzja „Cienia
Wiatru”. Ta książka nie należy do typu, który zwykle czytam, sięgnęłam po nią
jednak, zachęcona bardzo pozytywnymi recenzjami, oraz faktem, że opowiada o literaturze
(czyli temacie bardzo mi bliskim :) ). Choć „Cień Wiatru” nie zachwycił mnie,
czytało mi się go całkiem przyjemnie. Więcej w dalszej części recenzji. Zapraszam do lektury:
FABUŁA / ZWROTY AKCJI 7/10
BOHATEROWIE 6/10
OPISY MIEJSCA AKCJI 9/10
NARRACJA / STYL / HUMOR 8/10
MORAŁ / PRZESŁANIE 7/10
KLIMAT / SUBIEKTYWNE ODCZUCIA 7/10
PODSUMOWUJĄC 7/10
„Cień Wiatru” to pierwsza część
cyklu „Cmentarz Zapomnianych Książek”, autorstwa Carlosa Ruiza Zafóna. Akcja
całej serii rozgrywa się w Barcelonie XX wieku, a tytułowy Cmentarz to miejsce
w którym zebrane są skazane na zapomnienie dzieła literackie.
Głównym bohaterem „Cienia Wiatru”
jest syn barcelońskiego księgarza - Daniel Sempere. Pewnego dnia ojciec zabiera
go na Cmentarz Zapomnianych Książek, skąd chłopak może zabrać jedną książkę.
Jego uwagę przyciąga dzieło pod tytułem „Cień Wiatru”, autorstwa Juliána Caraxa.
Zachwycony lekturą Daniel postanawia poznać historię tego pisarza, co nie jest
wcale takie proste, jak mogłoby się wydawać. Niedość że komuś zależy na
zniszczeniu wszystkich książek Caraxa, głównego bohatera zaczyna ścigać
bezwzględny inspektor policji – Javier Francisco Fumero.
Książka przez długi czas trzymała
mnie w niepewności co do przeszłości tajemniczego pisarza. Pojawiło się w niej
wiele fragmentów pełnych napięcia. Sama historia Caraxa była interesująca i
jednocześnie smutna. O ile bardzo podobał mi się wątek dotyczący odkrywania
przeszłości pisarza, perypetie miłosne bohaterów irytowały mnie (jak zwykle).
Niestety odgrywały w tej książce dużą rolę, co nie pozwalało mi w pełni cieszyć
się lekturą. Jednak, subiektywnie, te wątki były raczej dobrze skonstruowane.
Pewien problem stanowiły dla mnie również pojawiające się w „Cieniu Wiatru” elementy
paranormalne (mimo że były raczej mało znaczące). Choć zwykle podobają mi się wątki
fantastyczne w literaturze, w tym przypadku wydawały mi się raczej zbędne i z
jakiegoś powodu mi przeszkadzały.
Mimo że większość bohaterów tej
książki została bardzo dobrze wykreowana, do żadnego nie czułam znaczącej sympatii.
Począwszy od Daniela: był całkiem ciekawy, jednak poza tym, że jego zachowanie
czasami mnie irytowało, nie budził we mnie większych emocji. Kolejną ważną
postacią był Fermín Romero de Torres – jeden z pracowników księgarni i
przyjaciel głównego bohatera. Czasami faktycznie był zabawny, zdarzało mu się
powiedzieć coś mądrego, jednak przez większą część książki po prostu mnie
denerwował. Nieco lepiej było już w przypadku Juliána Caraxa. Może była to
kwestia dość dramatycznych przeżyć jakie tego bohatera spotykały, ale jego
losem faktycznie zdarzało mi się przejmować. Jednak poza tym, z nim również nie
byłam w stanie bardziej się zżyć. Moimi ulubionymi postaciami okazali się za to
Juan Sempere (ojciec Daniela) oraz Javier Fumero. Ten pierwszy był według mnie
niesamowicie sympatyczny. Podobało mi się to, jak bardzo troszczył się o syna i
żałowałam, że został w zasadzie zepchnięty na margines historii. Zaś co do inspektora…
cóż, był po prostu dobrze napisanym czarnym charakterem, bohaterem tak
złowrogim, że aż budzącym pewien rodzaj fascynacji. Poza tym, mam jakąś dziwną sympatię do
literackich funkcjonariuszy policji. Co do pozostałych postaci, również były
niezłe, jednak kompletnie mi obojętne.
Akcja „Cienia Wiatru” rozgrywała
się w powojennej Barcelonie. Autor pięknie opisał miasto, przedstawiając je w
lekko mrocznym klimacie, osnute atmosferą tajemniczości.
„Cień Wiatru” podzielony został
na dziesięć części. W większości z nich narracja była pierwszoosobowa (w
większości z perspektywy Daniela), w ostatniej - trzecioosobowa. Bogaty,
poetycki styl stanowił jedną z największych zalet tego dzieła. Mimo wszystko, w
pewnym momencie zaczął mi on minimalnie przeszkadzać - wolę jednak książki
napisane w bardziej treściwy sposób. Głównym źródłem humoru w „Cieniu Wiatru
była postać Fermína. Jak już pisałam część jego wypowiedzi mnie bawiła, jednak
większość budziła wyłącznie irytację.
W tej książce pojawiło się trochę
przemyśleń i cytatów, dotyczących chociażby miłości. Z częścią się zgadzałam,
jednak parę było dla mnie irytująco głupich (ale to oczywiście tylko moje,
wysoce subiektywne spojrzenie). Przede wszystkim ten: „W chwili, kiedy zastanawiasz się czy kogoś kochasz, przestałeś go już
kochać na zawsze” . Szczerze mówiąc, sądzę, że sam fakt zastanawiania się
nad tym, czy dane uczucie jest prawdziwe, nie anihiluje go. Może jedynie świadczyć
o tym, że dana osoba ma tendencję do rozważania wszystkiego albo jest po prostu
ostrożna. Gdyby z powyższy cytat był
prawdziwy, oznaczałoby to, że większość ludzi na świecie jest niezdolna do
miłości. No raczej nie, aczkolwiek ja tam się nie znam. Oczywiście pojawiły się
tutaj też przemyślenia, które uważałam za raczej sensowne. Dużą zaletą tego
dzieła były także świetne cytaty dotyczące książek.
„Cień Wiatru” spodobał mi się, jednak uważam,
że miał kilka istotnych (dla mnie przynajmniej) wad. Przede wszystkim brakowało
mi w nim postaci, do której mogłabym bardziej się przywiązać, a fabuła
momentami mnie irytowała. Mimo to książkę dobrze się czytało, do końca trzymała
w napięciu. Lekturę poprawiał również styl autora, oraz odczuwalny klimat
powojennej Barcelony. Podobało mi się też to, że „Cień Wiatru” był pewnego
rodzaju hołdem dla literatury. Ogółem uważam tę książkę za bardzo dobrą, szczególnie
polecam osobom lubiącym lektury pełne tajemnic oraz ceniącym poetycki styl pisania.
WYDANIE 10/10
Polskie wydanie tej książki jest naprawdę świetne. Okładka jest porządna, a na dodatek ładna. Wewnątrz książki znajdują się klimatyczne zdjęcia Barcelony. Myślę, że duża pochwała należy się również tłumaczom: Beacie Fabjańskiej-Potapczuk i Carlosowi Marrodánowi Casas.


Komentarze
Prześlij komentarz