Sentymentalna wyprawa - J.R.R. Tolkien „Hobbit, czyli tam i z powrotem”

Wracam do starszych recenzji. Tym razem na temat „Hobbita”. Podobnie jak do „Władcy Pierścieni”, żywię do tej książki ogromny sentyment. Było to jedno z pierwszych dzieł fantasy, jakie przeczytałam i wywarło znaczący wpływ na moją fascynację tym gatunkiem. Pisząc tę recenzję starałam się uniknąć jednak bezkrytycyzmu, choć nie wiem na ile mi się to udało. Zapraszam do lektury:

 

FABUŁA / ZWROTY AKCJI 7/10

BOHATEROWIE 7/10

KREACJA ŚWIATA 10/10

NARRACJA / STYL / HUMOR 10/10

MORAŁ / PRZESŁANIE 9/10

KLIMAT / SUBIEKTYWNE ODCZUCIA 10/10

 

PODSUMOWUJĄC 8/10

„Hobbit” nie jest długą książką (jak na moje standardy :) ). Opowiada dosyć prostą historię hobbita – Bilba Bagginsa. Pewnego dnia główny bohater spotyka tajemniczego czarodzieja - Gandalfa Szarego – który zapoznaje go z kompanią trzynastu krasnoludów, na której czele stoi Thorin Dębowa Tarcza. Jak się okazuje przybysze planują wyprawę, mającą na celu odzyskanie skarbów zagarniętych z ich dawnego królestwa przez smoka. Potrzebują jednak włamywacza, którym, niejako wbrew swojej woli, zostaje Bilbo.

„Hobbit” na pewno stanowi doskonały wstęp do „Władcy Pierścieni”, został jednak skierowany do młodszych odbiorców. Fabuła jest dość prosta, jednak mimo to ciekawa. Czasami brakowało mi jednak  w tej książce szczegółowości, a po jej przeczytaniu czułam pewien niedosyt. Mimo to, za każdym razem gdy czytam „Hobbita”, przygody Bilba śledzę z dużym zainteresowaniem.

                Główny bohater jest bardzo interesującą postacią, budzi sympatię. Mnie szczególnie podobała się przemiana jaką przechodzi na kartach powieści. Na dużą uwagę zasługuje również Thorin, odważny i charyzmatyczny przywódca, nie będący jednak wolnym od wad i słabości. Bardzo lubiłam także Gandalfa, który już w tej książce jest niezwykle tajemniczym i interesującym bohaterem. Niestety, o ile ta trójka została wykreowana naprawdę dobrze, pozostali członkowie kompanii są już bardziej imionami na papierze niż bohaterami z krwi i kości :(.

                Akcja „Hobbita” osadzona została w Śródziemiu (choć początkowo ta książka planowana była jak zupełnie osobna i niezwiązana z uniwersum historia). Dzieło skierowane jest do młodszych czytelników, więc ciężko oczekiwać po nim opisów równie szczegółowych jak te we „Władcy Pierścieni”. Mimo to, nawet nie znając innych dzieł dotyczących Ardy (świata w którym znajduję się m.in. Śródziemie), da się wyczuć, że świat, w którym rozgrywa się akcja, jest fascynujący i świetnie wykreowany.

Narracja w „Hobbicie” jest trzecioosobowa. Bardzo podobał mi się styl, którym została napisana ta książka. Dodaje on historii klimatu i pozwala lepiej się w nią wczuć. Świetny jest w niej również humor, choć nie ma go dużo i jest raczej delikatny.

„Hobbit” skierowany jest głównie do młodszych czytelników, co można dostrzec w przypadku warstwy przesłaniowej, nie aż tak bogatej jak we „Władcy Pierścieni”. Nie oznacza to, że ta książka nie niesie za sobą żadnych wartości. Na przykładzie Bilba pokazuje ona chociażby, że bohaterem może być osoba która zupełnie na to nie wygląda. Piętnuje również chciwość i promuje takie wartości jak odwaga czy przyjaźń.

                „Hobbit” został napisany jako książka przeznaczona dla młodszych, ale myślę że starszym również może się spodobać. Jest dość prosty, jednak mimo to świetny. Zdecydowanie polecam, szczególnie dla osób, które chcą rozpocząć przygodę z książkami osadzonymi w Ardzie.

 

Jeszcze kilka słów o wydaniu:

WYDANIE 8/10

W wersji papierowej mam wydanie z roku 2010, wydawnictwa Amber, i to na nim się skupię. Okładka jest filmowa – co akurat stanowi dla mnie wadę (nie cierpię okładek filmowych), jednak jeśli chodzi o jej jakość, jest dość dobra i mimo wielokrotnego czytania wciąż dobrze się trzyma. Wewnątrz książki znajdują się ilustracje Alana Lee. Są naprawdę dobre, jednak, znowu czysto subiektywnie, nie do końca odpowiadają moim wyobrażeniom o opisywanych miejscach i postaciach.

Jeśli chodzi o tłumaczenia, czytałam dwie wersje: Pauliny Braiter-Ziemkiewicz oraz Marii Skibniewskiej. Uważam, że to drugie jest znacznie lepsze.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Książki i Barcelona - ogólna opinia o serii "Cmentarz Zapomnianych Książek"

Czy blog jest martwy? Pożegnanie (?)

Irytujący anioł - Carlos Ruiz Zafón "Gra Anioła"