Okrywanie tajemnic przeszłości - Carlos Ruiz Zafón „Więzień Nieba”

Dodaję recenzję „Więźnia Nieba”. Sięgałam po tę książkę z pewnymi obawami, w związku z rozczarowaniem jakim była dla mnie część poprzednia („Gra Anioła”). Choć „Więzień Nieba” wydał mi się raczej dodatkiem do pozostałych książek z serii, wywarł na mnie pozytywne wrażenie. Zapraszam do recenzji:

FABUŁA / ZWROTY AKCJI 6/10

BOHATEROWIE 6/10

PRZEDSTAWIENIE MIEJSCA AKCJI 8/10

NARRACJA / STYL / HUMOR 8/10

MORAŁ / PRZESŁANIE 7/10

KLIMAT / SUBIEKTYWNE ODCZUCIA 6/10

 

PODSUMOWUJĄC 6/10

 „Więzień Nieba” jest trzecim tomem serii „Cmentarz Zapomnianych Książek”. Część akcji rozgrywa się po wydarzeniach z „Cienia Wiatru”, jednak dużą rolę mają też retrospekcje z czasów tuż po hiszpańskiej wojnie domowej.  Fabuła „Więźnia Nieba” toczy się dookoła przygotowań do ślubu Fermína i Bernardy, oraz poznawania przez Daniela przeszłości przyjaciela. Znaczną część książki stanowi historia pobytu  Fermína w więzieniu Montjüic i jego znajomości z tytułowym Więźniem Nieba.

                Książka ta była bardzo krótka, sprawiała raczej wrażenie łącznika między pozostałymi częściami, niż pełnoprawnej historii. W związku z tym fabuła również nie była bardzo rozbudowana. Mimo wszystko wyjaśnionych zostało w niej wiele wątków z poprzednich książek, co zdecydowanie mi się podobało. Żałuję jedynie, że nie zostało w końcu podane prawdziwe imię Fermína (tak, wiem, to nie mało żadnego znaczenia, ale tak czy inaczej mnie interesowało  ;) ).

Podobnie jak w „Cieniu Wiatru”, bohaterowie w tej części byli wykreowani bardzo dobrze, jednak zabrakło mi takiego, z którym bardziej mogłabym się zżyć. W tej książce trochę bardziej rozbudowany został charakter Daniela. Bohater nabrał nawet negatywnych cech, co nieco zmniejszyło jego nijakość. Pojawiło się też więcej informacji na temat Fermína, który wciąż jednak nie przekonywał mnie do siebie. Pewien udział w historii otrzymała również Beatriz – żona Daniela. Była nawet ciekawą i inteligentną postacią. Dość znaczącą rolę odegrał też tytułowy Więzień Nieba, o którym nie chcę więcej pisać, żeby nie psuć możliwej niespodzianki. W tej części pojawiło się też parę nowych bohaterów, z których najważniejsi byli: Mauricio Valls – nadzorca więzienia oraz Salgado – jeden z współwięźniów. Ten pierwszy był typową kanalią - budzącą niechęć, jednak dobrze opisaną. Jeśli zaś chodzi o Salgada, był dla mnie dość papierowy, chociaż mógł być ciekawą postacią, gdyby autor poświęcił mu więcej miejsca w fabule. Moim ulubionym bohaterem pozostał Juan Sempere. Bardzo interesujący był również Armand (uwielbiam tajemnicze postacie ;) ), żałuję, że autor niejako zepchnął jego rolę na margines. 

W tej książce, w przeciwieństwie do poprzednich dwóch, dosyć dużą część stanowiły fragmenty w narracji trzecioosobowej. Styl autora jak zwykle był bardzo piękny. Jak w „Cieniu Wiatru” głównym źródłem elementów humorystycznych miały być tutaj wypowiedzi Fermína, których większość, jak wcześniej, zamiast mnie śmieszyć - irytowała.

Książka ta przekazywała parę mądrych prawd o życiu. Na szczęście w tym przypadku nie było tu rozwlekłych rozważań głównych bohaterów, co według mnie zdecydowanie wyszło temu dziełu na plus. W „Więźniu Nieba” można było dostrzec też potępienie terroru politycznego, oraz pewnych postaw (chodzi mi przede wszystkim o działania Vallsa).

                Dobrze czytało mi się tę książkę. Udało jej się częściowo zatrzeć negatywne wrażenie jakie wywarła na mnie „Gra Anioła”. Jak zwykle imponował mi sposób pisania autora i cudowny klimat XX-wiecznej Barcelony. Książka ta była jednak króciutka, a fabuła pozostawiła pewien niedosyt. Ogólnie jednak uważam, że „Więzień Nieba” był niezły. Polecam go raczej tylko osobom, które znają już poprzednie części i chcą dowiedzieć się więcej o przedstawionych w nich historiach. Czytający „Więźnia Nieba” jako odrębną książkę mogą się rozczarować.

 

WYDANIE 10/10

Podobnie jak w przypadku poprzednich części, książka została wydana bardzo ładnie i porządnie. Wewnątrz znowu znalazły się klimatyczne, czarno-białe zdjęcia. Tłumaczenie, jak wcześniej - świetne.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Książki i Barcelona - ogólna opinia o serii "Cmentarz Zapomnianych Książek"

Czy blog jest martwy? Pożegnanie (?)

Irytujący anioł - Carlos Ruiz Zafón "Gra Anioła"