Walka z superbohaterami - ogólna opinia o serii "Mściciele"

 

                „Mściciele” są domkniętą serią. W związku z tym, po zrecenzowaniu wszystkich (z wyjątkiem nowelki „Mitosis”, będącej wyłącznie dodatkiem) części, dodaję zbiorczą opinię o całości. W przypadku trylogii „Mścicieli” jej sformułowanie nie stanowiło dużego problemu, ponieważ wszystkie trzy tomy trzymały dość równy poziom. Zapraszam do recenzji:

FABUŁA / ZWROTY AKCJI 9/10

BOHATEROWIE 8/10

KREACJA ŚWIATA / POMYSŁ  9/10

NARRACJA / STYL / HUMOR 8/10

MORAŁ / PRZESŁANIE / PROBLEMATYKA 8/10

KLIMAT / SUBIEKTYWNE ODCZUCIA 8/10

 

PODSUMOWUJĄC 8/10

                Fabuła wszystkich trzech części była interesująca i trzymała w napięciu. Całość była ze sobą dość mocno powiązana, choć każdy tom miał swój własny główny wątek. Motywem przewodnim całości była jednak walka o ocalenie ludzkości od okrutnych rządów Epików. We wszystkich częściach pojawiło się wiele zaskakujących zwrotów akcji. Jak większość współczesnych książek z gatunku Young Adult, trylogia „Mścicieli” zawierała wątek romantyczny. Był on jednak dobrze skonstruowany i interesujący. Nie przysłaniał fabuły i nie zaprzeczał charakterom zaangażowanych w niego postaci.

                Sami bohaterowie zresztą również byli interesujący i dobrze wykreowani. Dla mnie dużą zaletę stanowił protagonista – David Charleston. W przeciwieństwie do głównych bohaterów większości książek, budził we mnie dużą sympatię. Na przestrzeni wszystkich trzech części nastąpiły w nim duże zmiany. Były sensowne i dobrze opisane, dodatkowo nadawały temu bohaterowi wiarygodności. W serii pojawiło się też wiele innych świetnie skonstruowanych postaci. Myślę, że szczególnie interesującymi byli: Profesor, Megan oraz Zawłaszczacz. Dużą sympatię budzili we mnie także Cody i Knighthawk.

                Bardzo doceniam również cały pomysł na serię. Szczególnie podobało mi się to, że wykorzystywała dość rzadko spotykany wątek „superbohaterów” jako postaci głównie negatywnych. Zdecydowanie ciekawe były również kwestie zdolności poszczególnych Epików, oraz słabości, którymi każdy z nich był obdarzony. Myślę, że autor sensownie wykorzystał implikacje pojawienia się ludzi obdarzonych nadnaturalnymi mocami. Dzięki temu świat w którym rozgrywała się akcja serii stanowił spójną i wiarygodną całość.

                Dodatkową zaletę stanowiły miejsca akcji poszczególnych części. W każdym z tomów czytelnik miał możliwość poznać inne przekształcone dzięki mocom Epików miasto. Wszystkie były interesujące i oryginalne. Zarówno ich wygląd, jak i panujące w nich stosunki społeczne oraz warunki życia zostały opisane wiarygodnie. Dzięki temu każda z część serii miała swój zdecydowanie oryginalny klimat.

                Powyższemu pomagał również język, jakim wszystkie książki serii zostały napisane. Był przyjemny i nieskomplikowany, ale jednocześnie nie przesadnie uproszczony. Szczególnie dużą zaletę stanowiły plastyczne opisy. Sama narracja, prowadzona w pierwszej osobie, bardzo dobrze oddawała sposób myślenia głównego bohatera. Dodatkową zaletę stanowiły dla mnie zawarte w całej trylogii elementy humorystyczne. Większość z nich była niewymuszona i, w mojej opinii, zabawna (chociaż zdaję sobie sprawę, że to już w dużym stopniu zależy od subiektywnego odbioru).

                Duże znaczenie w ocenie książek, ma też to, jakie przesłanie za sobą niosą. Również w tej kwestii „Mściciele” wypadli raczej pozytywnie. Mimo że całość była przede wszystkim nastawiona na rozrywkę, poruszała też kilka znaczących kwestii. Na pierwszy plan wysuwał się szczególnie temat stawiania czoła swoim lękom i dążenia do bycia lepszym człowiekiem. Pojawiły się również wątki wiary oraz walki o lepsze jutro. Poza tym, bardzo podobało mi się to, że seria nie promowała toksycznych relacji (chodzi mi głównie o kwestię wątków romantycznych) – co, jak odnoszę wrażenie, stało się ostatnio nieco zbyt popularne w literaturze Young Adult. Przynajmniej ja niczego takiego tutaj nie zauważyłam.

                Konkludując, trylogia „Mściciele” wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Szczególnie, jeśli porównać ją z większością współczesnych powieści fantasy-Young Adult. Całość była przemyślana i interesująca, z wartką, trzymającą w napięciu akcją, fascynującym i klimatycznym światem oraz niepozostającymi obojętnymi bohaterami. Zaletę stanowiły też przyjemny styl i całkiem interesujące przesłanie. Na plus serii można zaliczyć też to, że nie była rozciągnięta na siłę. Fabuła została dobrze przedstawiona w trzech normalnej długości tomach, a wszystkie najważniejsze watki – domknięte. Trylogię „Mścicieli” oceniam jako świetną. Zdecydowanie ją polecam, przede wszystkim czytelnikom lubiącym książki pełne wartkiej akcji oraz tym zainteresowanym wątkami superbohaterskimi, ale również wszystkim szukającym nieco bardziej oryginalnych książek YA-fantasy (lub sci-fi, choć „Mścicielom” wbrew pozorom bliżej do tego pierwszego). 

 

WYDANIE 8/10

                Cała serię posiadam w wydaniu brytyjskim – wydawnictwo Gollancz. Niestety w przypadku trzeciej części, mam książkę z nieco innym stylem okładki niż pozostałe dwie (aczkolwiek istnieje też wersja do tamtych dopasowana, wina nie leży więc po stronie wydawnictwa). Tak czy inaczej jednak całość bardzo dobrze prezentuje się na półce. Wydana jest jednocześnie ładnie i porządnie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Książki i Barcelona - ogólna opinia o serii "Cmentarz Zapomnianych Książek"

Irytujący anioł - Carlos Ruiz Zafón "Gra Anioła"

Czy blog jest martwy? Pożegnanie (?)